Jedyne co mi pozostaje to tylko ten blog, w którym mogę się zwierzyć...
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy co to schizofrenia. Spotykają na ulicy osobę mówiącą do siebie i się śmieją z niej i zachowują się jakby ta osoba nie miała uczuć.
Miałam podobnie, dopóki nie spotkałam człowieka, ktory odmienił moje życie.
Schizofrenia to choroba i może niespodziewanie dotknąć każdego z nas. Zwłaszcza tych co experymentują z narkotykami, nawet z trawą, bo tak to było u mojego męża...
Michał ma teraz okresy zdrowotne, ale rozmawialiśmy dziś i powoli zaczyna go brać. Jestem zrozpaczona, nie mam się komu zwierzyć, nie mogę popadać w depresję bo mam dziecko, któryś rodzić musi być zdrowy.
Plan jest taki, że jak będzie z mężem coraz gorzej to jedziemy do warszawy, i tam ląduje Michał w psychiatryku, ja z małym bedę u matki.
Tu nie da rady być, bo w Elku nie ma takiego szpitala, a ja koniecznie chcę go odwiedzać stale. Poza tym teść pije i nie chce zostac z nim sam na sam, ostatnio coraz wiecej pije, nie mowie nic zlego na tescia, lubie go, tylko ten alkohol, bpje ssie bo kiedys pewien alkoholik mnie wykorzystal seksualnie, wiec poprostu sie boje alkoholikow i alkoholu, ale to z innego powodu....
Jeszcze mi przyszlo do glowy by Mój Ukochany poszedł tutaj na oddzial dzienny, tylko w takie miejsce trudno sie dostac.
Przezywam to strasznie, choc nie wiele jeszcze sie sklania do nawrotu. Nie mam pojecia jak ja sobie wtedy poradze!!!!!!!!!!!!! Przeciez mam dziecko, musze byc w formie!!!!!!!!!!!!!!
Bede sie bala ze nie wyjdzie z tego, ze cos sie dziecku stanie.
Boze najchetniej bym sie pochlastala, ale to i tak nie przegoni Pani P.
BOŻE!!!!!!!!!!!!!!! BOŻE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! BOŻE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
poniedziałek, 10 października 2011
wtorek, 20 września 2011
Świat Warszawy i Świat Ełku
Moje życie do niedawna bytowało w Warszawie. Tam się urodziłam, tam od zawsze mieszkałam. Lubiłam Warszawę i czułam jej klimat. Nie wyobrażałam sobie innego życia, bo tu wszystko jest, wszędzie blisko, mnóstwo rozrywki, znajomi, ale co najważniejsze - koncerty, koncerty, koncerty...
Na koncerty rockowe chodziłam bardzo często. Czasami co miesiąc, czasem częściej, a czasem rzadziej. To było moje życie szalenie wraz z tłumem, fale, pogo, nie wyobrażałam sobie mieszkania w jakimś małym miasteczku bo tam koncerty są bardzo rzadko, albo ich nie ma w ogóle.
W stolicy jest wszystko i kina i teatry itp. I nie trzeba się męczyć bo wszędzie zawiezie nas autobus, tramwaj i metro. No i są autobusy nocne i mnóstwo sklepów nocnych i Pałac Kultury i Starówka, różne pomniki, i Wisła, gdzie się chodziło pić ze znajomymi i mnóstwo wszystkiego.
A jednak obecnie mieszkam w Ełku... Co prawda męża poznałam w Warszawie i tam się urodziło Nasze dziecię, to jednak mąż wychował się i mieszkał w Ełku. Pokochałam to miejsce, choć często czuję się inna, że coś robię takiego co mnie wyróżnia wśród Ełczan, że wszyscy wiedzą, że nie od urodzenia tu jestem. Tu jest bardzo ładnie i spokojnie, małe miasteczko gdzie nie ma nocnych autobusów, tramwajów i metra. Zdziwiłam się, że tu są koncerty znanych osób, wprawdzie są rzadko, tak około raz na miesiąc ale są. Ale faktem jest, że jak była Coma tu gdzieś jakieś pół rocku temu, kiedy byłam w ciąży i nie mogłam pójść, to teraz pewnie tu dopiero za kilka lat będzie. Obecnie czekam z niecierpliwością na coś czego słucham by się wyszaleć na koncercie.
Są tu też festyny, jedyne kino ostatnio zamkneli! :( Nie ma nocnych autobusów.
Dla mnie obecnie najgorsze jest to, nie, nie koncerty, ktore kiedyś były dla mnie wszystkim, teraz mam rodzinę, ale najgorsze jest to, że nie mam tu żadnych znajomych!!! Każdego dnia myślę, że może poznam dziś moją przyszłą przyjaciółkę. Mimo to jest tu pięknie i podoba mi się tu, a potem ten szok przyjeżdzając do Warszawy czuję się jakbym przyjeżdzala do Nowego Jorku, tak tyle tam ludzi, tyle wierzowcow itp, poza tym przy tej rozlące ze stolicą tesknię do tamtejszej rodziny i mam leprzy stosunek do niej niż mam ją na codzień.
My cały czas szukamy własnego kątu, już czy to będzie Warszawa czy Ełk, czy coś zupełnie innego to się nie liczy, najważniejsze jest to by mieć naprawdę własne mieszkanie, nie u rodziców, nie wynajmowane, ale takie naprawdę tylko Nasze...
Jest taka malutka mozliwość nabycia kawalerki gdzie mieszka mój ojciec, Bo on tam ze swoją niewidomą matką mieszkał, ale ona ostatnio umarła, a że ojciec i tak codziennie jeździ do mojej matki, bierze ją do sklepu, karmie żółwia itp bo jej albo się nie chce albo nie jest w stanie to zrobić, poza tym tam niedaleko ma pracę, więc mógłby tam on zamieszkać w końcu się zeszli znowu, poza tym czy będzie go stać na płacenie dwóch czynszy i rachunków? wcześniej jego matka jedne płaciła, a moja stara nie pracuje, ma rentę. My uważamy, że to jest świetny pomysł, tylko, że trzeba zainwestować w tamto mieszkanie bo nie ma tam światła w pokoju, wanna przecieka, jest zimna woda tylko i pralka nie podłączona i trzeba całe mieszkanie pomalować. Poza tym tyle tam jest śmieci i szmat w tym mieszkaniu bo ta jego matka, lubiła wszystko zbierać, że ojciec teraz wyrzuce te niepotrzebne rzeczy, tyle że on jest tak flegmatyczny i wszystko robi powoli, że to mu może i ponad dwa lata zająć jak mu nikt nie pomoże. A my jesteśmy w Elku.... jeśli byśmy mieli gwarancję, że odstąpi Nam ojciec to mieszkanie, to byśmy tam przyjechali i codziennie pomagali mu w tym wszystkim...
Na koncerty rockowe chodziłam bardzo często. Czasami co miesiąc, czasem częściej, a czasem rzadziej. To było moje życie szalenie wraz z tłumem, fale, pogo, nie wyobrażałam sobie mieszkania w jakimś małym miasteczku bo tam koncerty są bardzo rzadko, albo ich nie ma w ogóle.
W stolicy jest wszystko i kina i teatry itp. I nie trzeba się męczyć bo wszędzie zawiezie nas autobus, tramwaj i metro. No i są autobusy nocne i mnóstwo sklepów nocnych i Pałac Kultury i Starówka, różne pomniki, i Wisła, gdzie się chodziło pić ze znajomymi i mnóstwo wszystkiego.
A jednak obecnie mieszkam w Ełku... Co prawda męża poznałam w Warszawie i tam się urodziło Nasze dziecię, to jednak mąż wychował się i mieszkał w Ełku. Pokochałam to miejsce, choć często czuję się inna, że coś robię takiego co mnie wyróżnia wśród Ełczan, że wszyscy wiedzą, że nie od urodzenia tu jestem. Tu jest bardzo ładnie i spokojnie, małe miasteczko gdzie nie ma nocnych autobusów, tramwajów i metra. Zdziwiłam się, że tu są koncerty znanych osób, wprawdzie są rzadko, tak około raz na miesiąc ale są. Ale faktem jest, że jak była Coma tu gdzieś jakieś pół rocku temu, kiedy byłam w ciąży i nie mogłam pójść, to teraz pewnie tu dopiero za kilka lat będzie. Obecnie czekam z niecierpliwością na coś czego słucham by się wyszaleć na koncercie.
Są tu też festyny, jedyne kino ostatnio zamkneli! :( Nie ma nocnych autobusów.
Dla mnie obecnie najgorsze jest to, nie, nie koncerty, ktore kiedyś były dla mnie wszystkim, teraz mam rodzinę, ale najgorsze jest to, że nie mam tu żadnych znajomych!!! Każdego dnia myślę, że może poznam dziś moją przyszłą przyjaciółkę. Mimo to jest tu pięknie i podoba mi się tu, a potem ten szok przyjeżdzając do Warszawy czuję się jakbym przyjeżdzala do Nowego Jorku, tak tyle tam ludzi, tyle wierzowcow itp, poza tym przy tej rozlące ze stolicą tesknię do tamtejszej rodziny i mam leprzy stosunek do niej niż mam ją na codzień.
My cały czas szukamy własnego kątu, już czy to będzie Warszawa czy Ełk, czy coś zupełnie innego to się nie liczy, najważniejsze jest to by mieć naprawdę własne mieszkanie, nie u rodziców, nie wynajmowane, ale takie naprawdę tylko Nasze...
![]() |
| Warszawa |
![]() |
| Ełk |
poniedziałek, 5 września 2011
blogi niczym nowoczesne seriale
a czym są dla mnie blogi?
blogi to coś więcej niż czytanie opowieści innych, to jest dla mnie atrakcyjna rozrywka, nie korzystam z telewizora bo nie mam jak, więc zamiast oglądać sobie kolejny odcinek Na Wspólnej, czytam blogi, dla mnie są niczym seriale jestem cały czas na bieżąco z wydarzeniami blogujących, ale to coś innego niż seriale w telewizji, bo to naprawdę się wydarza, a nie jest wymyślone przez jakiegoś reżysera, poza tym to nie wszystko, z postaciami z seriali telewizyjny nie da się nawiązać kontaktu, a tu z osobami, ktorych regularnie czytam mam kontakt, oni znają mnie, ja ich, odwiedzamy się nawzajem wirtualnie w blogach, komentujemy swoje wypociny, a także z niektórymi mam kontakt na gg, esemesowy, czy portalowy, co nie jest mozliwe z wymyślonymi postaciami w telewizji.
Poza tym ja tworzę tak jak teraz tutaj, mam śwadomość, że ktoś mnie czyta, lubi moje wpisy i polubił mnie, czytając moje posty. Jest to też dla mnie forma terapii, mogę pisać o swoich lękach, mogę się rozładowywać, a także realizuję się literacko pisząc, tak jak teraz, ale na innym blogu piszę swoje wiersze.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mnie na tym blogu, a także na blogu mojego synka i blogu z moimi wierszami
Miłego czytania!!!!
blogi to coś więcej niż czytanie opowieści innych, to jest dla mnie atrakcyjna rozrywka, nie korzystam z telewizora bo nie mam jak, więc zamiast oglądać sobie kolejny odcinek Na Wspólnej, czytam blogi, dla mnie są niczym seriale jestem cały czas na bieżąco z wydarzeniami blogujących, ale to coś innego niż seriale w telewizji, bo to naprawdę się wydarza, a nie jest wymyślone przez jakiegoś reżysera, poza tym to nie wszystko, z postaciami z seriali telewizyjny nie da się nawiązać kontaktu, a tu z osobami, ktorych regularnie czytam mam kontakt, oni znają mnie, ja ich, odwiedzamy się nawzajem wirtualnie w blogach, komentujemy swoje wypociny, a także z niektórymi mam kontakt na gg, esemesowy, czy portalowy, co nie jest mozliwe z wymyślonymi postaciami w telewizji.
Poza tym ja tworzę tak jak teraz tutaj, mam śwadomość, że ktoś mnie czyta, lubi moje wpisy i polubił mnie, czytając moje posty. Jest to też dla mnie forma terapii, mogę pisać o swoich lękach, mogę się rozładowywać, a także realizuję się literacko pisząc, tak jak teraz, ale na innym blogu piszę swoje wiersze.
Zapraszam serdecznie do odwiedzania mnie na tym blogu, a także na blogu mojego synka i blogu z moimi wierszami
Miłego czytania!!!!
czwartek, 1 września 2011
Życie ze schizofrenią
nie... ja nie mam schizofrenii, nigdy jej nie miałam i pewnie mieć nie będę. Jednak schizofrenia zawładneła moim życie i stałam się jej ofiarą.
ja jestem żoną chorego na schizofrenie. Mimo, że do tej pory od kiedy się znamy Pani Psychoza nie zastukała Nam do drzwi i nie zrobiła chaosu. Ja po cichu wierzę, że ona już umarła i nie będzie nawiedzać już nigdy Naszej rodziny. Tak więc nie poznałam jej smaku i nie mam pojęcia jak mąż może się zachowywać pod jej wpływem, mimo, że mi bardzo często o tym opowiada, to jednak nigdy nie widziałam męża w takim stanie, innych tak np na ulicy, nie jego.
Mimo, że Nasze drzwi są zamknięte przed Panią P, to jednak nie żyje Nam się normalnie, męża dopadają leki przed wyjściem z domu czasami, przed pracą itp. Dla mnie jako żona osoby zaatakowanej przez schizofrenię, też w tym uczestniczę. Michała chorobliwa zazdrość daje o sobie znać chyba każdego dnia. Stale są napięcia między Nami, ostatnio już coraz większe bo ja mam już tego dosyć, tej chorej zazdrości, mnie też to męczy. Mąż jest pewny, że ja się stale spoglądam na jakiś młodych mężczyzn, gdzieś na ulicy. Ok, kilka razy mi się tak zdarzyło mąż o tym wie i już tak nie robię, jestem mu bezgranicznie wierna, dlaczego więc mi nie ufa???!!!!!! Dochodzi do tego, że jadąc autobusem wybieram specjalnie tylko te miejsca siedzące gdzie nie ma żadnych młodych facetów, czasem np nogi mnie bolą to usiądę w takim miejscu, ale dlatego, że mnie nogi bolą a nie, żeby się patrzeć na kogoś!!!!
Może jestem bi, czy to znaczy, że nie wolno mi nawiązywać kontaków z dziewczynami? jakoś o dziewczyny nie jest zazdrosny...
Wczoraj mieliśmy taką sytuację. Wracaliśmy do domu z Warszawy i jechaliśmy pociągiem, jak tylko weszliśmy poszłam szukać miejsca siedzącego dla Nas w przedziale, szukałam takich miejsc gdzie przedział nie jest zatłoczony i nie siedzą żadne zgredy tylko młodzi ludzie, a najlepiej jak młodzi ludzie z dzieckiem, bo wtedy jest ciekawie, małe dzieci potrafią rozbawić każdego, coś się dzieje i szybciej mija czas w podróży. Jednak oczywiście między Nami było strasznie wielkie napięcie, on wybrał akurat ten przedział ze zgredami, normalnie czułam się jak w trupialni wśród samych starców.
Podobnie było w Warszawie jak się spotkaliśmy z naszym wspólnym kolegą. Michał był strasznie zazdrosny bo stałam bliżej tego kolegi niż jego. A przecież ten znajomy był świadkiem na Naszym ślubie!!!! Naprawdę nie wiem co mam robić, czuję się bezradna, najgorsze, że nie mam się komu zwierzyć bo nikt nie ma podobnej sytuacji więc mnie nie zrozumie, najlepiej jakbym chodziła na jakąś terapie dla rodzin osób ze schizofrenią, wtedy nie czułabym się taka bezradna i wiedziałabym jak reagować mam. Przecież nie krzyknę na męża bo boję się, że się przez to dużo gorzej poczuje i będzie miał psychozę, a tego ja nie chcę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! więc tłumię te wszystkie negatywne emocję w sobie, byle tylko mu nie zaszkodzić, sama się leczę psychiatrycznie na depresję, więc ciężko mi z tym wszystkim. Kocham nieśmiertelnie go i chciałabym by takiej chorej zazdrości nie odczuwał. Wychodzimy gdzieś na spacer i to normalne, że się tak niechcący spojrzę na kogoś czy to na jakieś dziecko czy to na jakiegoś chłopaka, starca czy dziewczynę, nie jest sposobem nie spoglądanie na spacerze na ludzi, których jest wszędzie w koło, więc jest zaraz napięcie, że się spoglądałam na kogoś. Jest jedyne rozwiązanie, żebym nie dostrzegała nic wokół, po prostu żeby mi ktoś oczy wydłubał....
Jeszcze jest jedna sprawa. My jesteśmy z daleka od wszelkich nałogów, dla męża i dziecka przestałam palić, już od bardzo dawna nie upijam się, ale od czasu do czasu mogłabym wypić sobie jedną butelkę Karmi, to ma przecież 0,1 procenta!!!!!!!!!!!!!!!!!, to to już przesada, teraz właśnie jest napięcie między Nami, że chcę sobie Karmi kupić, przecież to jest sprzedawane nawet dzieciom!!!, czy było kiedyś napięcie bo zjadłam rogalika 7days, który zawierał śladowe ilości alkoholu...
Michał też sprawdza mi smsy czy mejle...
ja jestem żoną chorego na schizofrenie. Mimo, że do tej pory od kiedy się znamy Pani Psychoza nie zastukała Nam do drzwi i nie zrobiła chaosu. Ja po cichu wierzę, że ona już umarła i nie będzie nawiedzać już nigdy Naszej rodziny. Tak więc nie poznałam jej smaku i nie mam pojęcia jak mąż może się zachowywać pod jej wpływem, mimo, że mi bardzo często o tym opowiada, to jednak nigdy nie widziałam męża w takim stanie, innych tak np na ulicy, nie jego.
Mimo, że Nasze drzwi są zamknięte przed Panią P, to jednak nie żyje Nam się normalnie, męża dopadają leki przed wyjściem z domu czasami, przed pracą itp. Dla mnie jako żona osoby zaatakowanej przez schizofrenię, też w tym uczestniczę. Michała chorobliwa zazdrość daje o sobie znać chyba każdego dnia. Stale są napięcia między Nami, ostatnio już coraz większe bo ja mam już tego dosyć, tej chorej zazdrości, mnie też to męczy. Mąż jest pewny, że ja się stale spoglądam na jakiś młodych mężczyzn, gdzieś na ulicy. Ok, kilka razy mi się tak zdarzyło mąż o tym wie i już tak nie robię, jestem mu bezgranicznie wierna, dlaczego więc mi nie ufa???!!!!!! Dochodzi do tego, że jadąc autobusem wybieram specjalnie tylko te miejsca siedzące gdzie nie ma żadnych młodych facetów, czasem np nogi mnie bolą to usiądę w takim miejscu, ale dlatego, że mnie nogi bolą a nie, żeby się patrzeć na kogoś!!!!
Może jestem bi, czy to znaczy, że nie wolno mi nawiązywać kontaków z dziewczynami? jakoś o dziewczyny nie jest zazdrosny...
Wczoraj mieliśmy taką sytuację. Wracaliśmy do domu z Warszawy i jechaliśmy pociągiem, jak tylko weszliśmy poszłam szukać miejsca siedzącego dla Nas w przedziale, szukałam takich miejsc gdzie przedział nie jest zatłoczony i nie siedzą żadne zgredy tylko młodzi ludzie, a najlepiej jak młodzi ludzie z dzieckiem, bo wtedy jest ciekawie, małe dzieci potrafią rozbawić każdego, coś się dzieje i szybciej mija czas w podróży. Jednak oczywiście między Nami było strasznie wielkie napięcie, on wybrał akurat ten przedział ze zgredami, normalnie czułam się jak w trupialni wśród samych starców.
Podobnie było w Warszawie jak się spotkaliśmy z naszym wspólnym kolegą. Michał był strasznie zazdrosny bo stałam bliżej tego kolegi niż jego. A przecież ten znajomy był świadkiem na Naszym ślubie!!!! Naprawdę nie wiem co mam robić, czuję się bezradna, najgorsze, że nie mam się komu zwierzyć bo nikt nie ma podobnej sytuacji więc mnie nie zrozumie, najlepiej jakbym chodziła na jakąś terapie dla rodzin osób ze schizofrenią, wtedy nie czułabym się taka bezradna i wiedziałabym jak reagować mam. Przecież nie krzyknę na męża bo boję się, że się przez to dużo gorzej poczuje i będzie miał psychozę, a tego ja nie chcę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! więc tłumię te wszystkie negatywne emocję w sobie, byle tylko mu nie zaszkodzić, sama się leczę psychiatrycznie na depresję, więc ciężko mi z tym wszystkim. Kocham nieśmiertelnie go i chciałabym by takiej chorej zazdrości nie odczuwał. Wychodzimy gdzieś na spacer i to normalne, że się tak niechcący spojrzę na kogoś czy to na jakieś dziecko czy to na jakiegoś chłopaka, starca czy dziewczynę, nie jest sposobem nie spoglądanie na spacerze na ludzi, których jest wszędzie w koło, więc jest zaraz napięcie, że się spoglądałam na kogoś. Jest jedyne rozwiązanie, żebym nie dostrzegała nic wokół, po prostu żeby mi ktoś oczy wydłubał....
Jeszcze jest jedna sprawa. My jesteśmy z daleka od wszelkich nałogów, dla męża i dziecka przestałam palić, już od bardzo dawna nie upijam się, ale od czasu do czasu mogłabym wypić sobie jedną butelkę Karmi, to ma przecież 0,1 procenta!!!!!!!!!!!!!!!!!, to to już przesada, teraz właśnie jest napięcie między Nami, że chcę sobie Karmi kupić, przecież to jest sprzedawane nawet dzieciom!!!, czy było kiedyś napięcie bo zjadłam rogalika 7days, który zawierał śladowe ilości alkoholu...
Michał też sprawdza mi smsy czy mejle...
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
szacunek
teraz jak tu w Ełku nie mam takich "swoich" znajomych doceniam każdy kontakt z drugim człowiekiem, każda osoba z którą rozmawiam jest dla mnie bardzo ważna, wcześniej tak o tym nie myslałam i tego nieodczuwałam jak się nie ma znajomych w danym mieście gdzie się obecnie mieszka tak się odczuwa. Mam nadzieję, że zasłuże na to i znajdę tutaj taką bliską przyjaciółkę.
piątek, 19 sierpnia 2011
List do babci...
Babciu... Żałuję strasznie, że nie jesteś z nami..., że nie doczekałaś chwili bycia prababcią i poznania swego prawnuczka Natanka... Natek już niedługo skończy trzy miesiące, jest bardzo duży jak na swój wiek, waży około 7 kg i się szybko rozwija. Tak chciałabym z Tobą pogadać o Natku i o Michale, tak bardzo chciałabym byś ich poznała..
Michał już niedługo skończy trzydziestkę, jest bardzo fajnym odpowiedzialnym facetem, bardzo o mnie i o Natka dba, ma bardzo dużo miłości w sobie i mnie strasznie bardzo kocha, nie mógł mi się trafić nikt lepszy, bardzo się mną opiekuje, martwi się...
Nati jest bardzo pogodnym chłopcem, tak bym chciała by nie przejął od rodziców żadnych chorób, żeby był zawsze taki pogodny i szczęśliwy, żeby działo mu się najlepiej, żeby cieszył się z życia i nie miał problemów tak jak My...
Babciu, jestem bardzo szczęśliwa, że ich mam, są Moimi Największymi Skarbami, ta dwójka zmieniła całkowicie moje życie, nawet mieszkam teraz w innym rejonie Polski... Tak bym chciała Cię odwiedzić z rodziną, no ale właśnie mieszkamy w Ełku a nie w Wawie, Może kiedyś uda Nam się jak będziemy w stolicy pójść na Twój grób...
Śmieszne, Bo Ty z małego miasta przeprowadziłaś się do Warszawy, ja natomiast uciekłam z Warszawy, w prawdzie nie do Rymanowa. ale do Ełku, ach co ta miłość robi z nami? niektórzy to nawet państwa zmieniają.
Chciałabym kiedyś z Tobą porozmawiać, przytulić się, jesteś mi bardzo cenna i nigdy Cię nie zapomnę!!!
Twoja wnuczka Blanka
Michał już niedługo skończy trzydziestkę, jest bardzo fajnym odpowiedzialnym facetem, bardzo o mnie i o Natka dba, ma bardzo dużo miłości w sobie i mnie strasznie bardzo kocha, nie mógł mi się trafić nikt lepszy, bardzo się mną opiekuje, martwi się...
Nati jest bardzo pogodnym chłopcem, tak bym chciała by nie przejął od rodziców żadnych chorób, żeby był zawsze taki pogodny i szczęśliwy, żeby działo mu się najlepiej, żeby cieszył się z życia i nie miał problemów tak jak My...
Babciu, jestem bardzo szczęśliwa, że ich mam, są Moimi Największymi Skarbami, ta dwójka zmieniła całkowicie moje życie, nawet mieszkam teraz w innym rejonie Polski... Tak bym chciała Cię odwiedzić z rodziną, no ale właśnie mieszkamy w Ełku a nie w Wawie, Może kiedyś uda Nam się jak będziemy w stolicy pójść na Twój grób...
Śmieszne, Bo Ty z małego miasta przeprowadziłaś się do Warszawy, ja natomiast uciekłam z Warszawy, w prawdzie nie do Rymanowa. ale do Ełku, ach co ta miłość robi z nami? niektórzy to nawet państwa zmieniają.
Chciałabym kiedyś z Tobą porozmawiać, przytulić się, jesteś mi bardzo cenna i nigdy Cię nie zapomnę!!!
Twoja wnuczka Blanka
sobota, 9 lipca 2011
źle mi
źle się czuję psychicznie. depresja daje sobie znać, ostatnio mi się lęk pojawiły i mam bezsenność, mam doła źle się czuję psychicznie. nie mam znajomych, a bardzo potrzebuję kontaktu z drugim człowiekiem. przy dziecku żadko mamy czas dla siebie. ja i mąż, czasem nie mam siły zająć się swoim synkiem, no ale muszę...
środa, 6 lipca 2011
Wola Istnienia
Połączyły się dwa światy: Depresja i Schizofrenia. Narodził się cud.
Pogoda płacze. Te łzy ochrzciły miesięczne istnienie. Pierwsza choroba.
On pokonuje zło swoje i nasze.
Nie zabijaj! to naprawdę żyje. Pozwól istnieć!
Żyj, pozwól żyć. Kochaj. Jest niewinne.
Ma miłość jest podzielona na dwa. Pomnożyło się szczęście.
Warto... żyć warto...
Pogoda płacze. Te łzy ochrzciły miesięczne istnienie. Pierwsza choroba.
On pokonuje zło swoje i nasze.
Nie zabijaj! to naprawdę żyje. Pozwól istnieć!
Żyj, pozwól żyć. Kochaj. Jest niewinne.
Ma miłość jest podzielona na dwa. Pomnożyło się szczęście.
Warto... żyć warto...
Vanitas o vanitas
vanitas vanitatum et omnia vanitas - marność nad marnościami i wszystko marność
Kiedyś w technikum przerabialiśmy Barok i tam było to pojęcie "vanitas". Nazwa mi się bardzo spodobała i się tak nazwałam i już od tej pory tak się podpisywałam pod swoją poezją i tak już zostało do tej pory. Jak w Kącie zdawałam maturę, to akurat w tematach prac ustnych maturalnych z polskiego było o motywie vanitas. nie byłabym sobą gdybym nie wybrała tego tematu!
Pragnę zamieścić ten tekst, który mówiłam na maturze. To jest niezła pamiątka, jest mi to bardzo bliskie bo w końcu JA JESTEM VANITAS!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Szanowna Komisjo!
Dzień Dobry, nazywam się B*** S***. Temat, który wybrałam to: "Na podanych przykładach zaprezentuj sposób funkcjonowania motywu vanitas.
Czym jest więc motyw vanitas, w jakiej literaturze się przedstawia i czego dotyczy? Motyw ten to inaczej mówiąc motyw marności, charakteryzujący się kruchością, zmiennością i niedoskonałością tego co się kończy, by tym samym podkreślić doskonałość życia wiecznego. Podany motyw ukazuje nieuchronny upływ czasu i następujace w raz z nim zmiany, a także towarzyszy mu bolesna świadomość końca wszystkiego.
W literaturze vanitas związane były znaki ikonograficzne np. klepsydra z przesypującym się piaskiem, zegar odmierzający czas albo ogień trawiący wszystko.
Motyw marności przejawia się przez wiele epok, wiele pisarzy z niego korzystało w swych dziełach, rozważając nad kruchością ludzkiego istnienia. Pisali oni, że człowiek jest marny i że przemija, że zawsze czeka na niego śmierć i nie można przed nią uciec. Nic nie jest w stanie człowieka uratować, nawet pozycja, czy uroda. Śmierć przyjdzie do każdego. Jedynie wieczna siła to natura, przyroda, która zawsze jest w koło nas, nigdy nie przemija, jest wieczna. Człowiek wobec jej potęgi jest bezsilny.
Motyw marności jest wszechobecny, jak już wcześniej wspomniałam towarzyszy ludzkości od zawsze. Początki vanitas w piśmiennictwie znaleźć można Księdze Koheleta, która należy do Ksiąg Mądrościowych. Dotyczy pesymistycznego obrazu człowieka, istoty kruchej i przemijającej. Księga ta zawiera refleksje o sensie istnienia człowieka, o tym jaki powinien być nasz stosunek do Boga i do rzeczy materialnych. Przewodnią myślą Księgi jest stwierdzenie: "marność nad marnościami i wszystko marność", czyli po łacińsku: "vanitas, vanitatum et omnia vanitas". Zdanie to jest wypowiedziane przez Koheleta aż 20 razy, by podkreślić, że wszystko przemija. Kohelet porównuje także głupca z mędrcem i uważa, że praktycznie niczym się nie różnią, bo kiedyś nastąpi kres tego i tego.
Kolejny utwór, który pragnę przedstawić to: "Hamlet" Szekspira. No więc kiedy Hamlet ogląda na cmentarzu czaszkę Joinka, królewskiego błazna, snuje refleksje na temat przemijania i śmierci. Niewiarygodne jest dla niego to, że nawet po wielkich bohaterach jak np. Aleksander Macedoński pozostaną tylko czaszki, szczątki, kości i garstka popiołu.
W "Panu Tadeuszu" Adama Mickiewicza motyw vanitas charakteryzuje się w kulturze szlacheckiej, która przemija i odchodzi w niepamięć. Tylko starsze pokolenie pamięta dawne obyczaje, dlatego też często pojawia się słowo "ostatni". Ostatni jest więc zajazd, ostatnie są obyczaje, czy przedmioty domowe.
A teraz opowiem o jednym z wierszy Szymborskiej. Wiersz jest pod tytułem "Kot w pustym mieszkaniu". Marność przedstawiona jest jako śmierć opiekuna kota. Nie dość, że ludzkie życie przeminęło, to wraz z nim przeminęły przyzwyczajenia i obowiązki opiekuna. Także radość kota i spokój przeminęły gdy pan odszedł.
W tekście piosenki Wojciecha Bellona pt. "Majster Bieda" jest również mowa o tym, że jak człowiek umrze to wraz ze śmiercią przemijają jego przyzwyczajenia: śmianie się do słońca i śpiewanie do gwiazd, wieczne wędrówki, poznawanie nowych osób, dzielenie się z psem jedzeniem. Taki był Majster Bieda i jego świat i wraz z jego śmiercią skończyło się to wszystko.
W kolejnym tekście piosenki pt. "Upić się warto", napisanym przez Mariana Hemara, podmiot liryczny znajduje się w stanie głębokiej chandry z powodu rozstania z dziewczyną. Początkowo uważa, że w życiu nic nie jest warto robić, ale później dochodzi do wniosku, że jest jedna rzecz godna uwagi, czyli w dobrym towarzystwie się upić. Pijaństwo jest potraktowane tutaj jako anty vanitas, gdyż ukazuje szczęście, doskonały cel i istotę życia.
W tekście piosenki Kuby Sienkiewicza pt. "Dzieci wybiegły" jest pokazany świat, który został postawiony do góry nogami. Młodzież, która ma być nadzieją na lepszą przyszłość narodu, zajmuje się piciem, paleniem i łobuzowaniem. Potrzeba nam mądrych myślących i wykształconych ludzi, którzy będą tworzyć naszą przyszłość. Na nic lata kultury i nauki jeśli nie ma komu ich przekazywać.
Sumując to wszystko człowieka najbardziej dotyka jego własne przemijanie, tłumaczyć to można chociażby ilością ksiąg, które napisano o losie człowieka i sensie lub bezsensie życia.
Podane teksty świadczą o kruchości wszystkiego wokół co nas otacza. Wszystko odejdzie w zapomnienie, jedyne co nie odejdzie, nie ulegnie przemianie to natura i vanitas. I tym dość nieoptymistycznym akcentem, kończę swoją pracę.
Kiedyś w technikum przerabialiśmy Barok i tam było to pojęcie "vanitas". Nazwa mi się bardzo spodobała i się tak nazwałam i już od tej pory tak się podpisywałam pod swoją poezją i tak już zostało do tej pory. Jak w Kącie zdawałam maturę, to akurat w tematach prac ustnych maturalnych z polskiego było o motywie vanitas. nie byłabym sobą gdybym nie wybrała tego tematu!
Pragnę zamieścić ten tekst, który mówiłam na maturze. To jest niezła pamiątka, jest mi to bardzo bliskie bo w końcu JA JESTEM VANITAS!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Szanowna Komisjo!
Dzień Dobry, nazywam się B*** S***. Temat, który wybrałam to: "Na podanych przykładach zaprezentuj sposób funkcjonowania motywu vanitas.
Czym jest więc motyw vanitas, w jakiej literaturze się przedstawia i czego dotyczy? Motyw ten to inaczej mówiąc motyw marności, charakteryzujący się kruchością, zmiennością i niedoskonałością tego co się kończy, by tym samym podkreślić doskonałość życia wiecznego. Podany motyw ukazuje nieuchronny upływ czasu i następujace w raz z nim zmiany, a także towarzyszy mu bolesna świadomość końca wszystkiego.
W literaturze vanitas związane były znaki ikonograficzne np. klepsydra z przesypującym się piaskiem, zegar odmierzający czas albo ogień trawiący wszystko.
Motyw marności przejawia się przez wiele epok, wiele pisarzy z niego korzystało w swych dziełach, rozważając nad kruchością ludzkiego istnienia. Pisali oni, że człowiek jest marny i że przemija, że zawsze czeka na niego śmierć i nie można przed nią uciec. Nic nie jest w stanie człowieka uratować, nawet pozycja, czy uroda. Śmierć przyjdzie do każdego. Jedynie wieczna siła to natura, przyroda, która zawsze jest w koło nas, nigdy nie przemija, jest wieczna. Człowiek wobec jej potęgi jest bezsilny.
Motyw marności jest wszechobecny, jak już wcześniej wspomniałam towarzyszy ludzkości od zawsze. Początki vanitas w piśmiennictwie znaleźć można Księdze Koheleta, która należy do Ksiąg Mądrościowych. Dotyczy pesymistycznego obrazu człowieka, istoty kruchej i przemijającej. Księga ta zawiera refleksje o sensie istnienia człowieka, o tym jaki powinien być nasz stosunek do Boga i do rzeczy materialnych. Przewodnią myślą Księgi jest stwierdzenie: "marność nad marnościami i wszystko marność", czyli po łacińsku: "vanitas, vanitatum et omnia vanitas". Zdanie to jest wypowiedziane przez Koheleta aż 20 razy, by podkreślić, że wszystko przemija. Kohelet porównuje także głupca z mędrcem i uważa, że praktycznie niczym się nie różnią, bo kiedyś nastąpi kres tego i tego.
Kolejny utwór, który pragnę przedstawić to: "Hamlet" Szekspira. No więc kiedy Hamlet ogląda na cmentarzu czaszkę Joinka, królewskiego błazna, snuje refleksje na temat przemijania i śmierci. Niewiarygodne jest dla niego to, że nawet po wielkich bohaterach jak np. Aleksander Macedoński pozostaną tylko czaszki, szczątki, kości i garstka popiołu.
W "Panu Tadeuszu" Adama Mickiewicza motyw vanitas charakteryzuje się w kulturze szlacheckiej, która przemija i odchodzi w niepamięć. Tylko starsze pokolenie pamięta dawne obyczaje, dlatego też często pojawia się słowo "ostatni". Ostatni jest więc zajazd, ostatnie są obyczaje, czy przedmioty domowe.
A teraz opowiem o jednym z wierszy Szymborskiej. Wiersz jest pod tytułem "Kot w pustym mieszkaniu". Marność przedstawiona jest jako śmierć opiekuna kota. Nie dość, że ludzkie życie przeminęło, to wraz z nim przeminęły przyzwyczajenia i obowiązki opiekuna. Także radość kota i spokój przeminęły gdy pan odszedł.
W tekście piosenki Wojciecha Bellona pt. "Majster Bieda" jest również mowa o tym, że jak człowiek umrze to wraz ze śmiercią przemijają jego przyzwyczajenia: śmianie się do słońca i śpiewanie do gwiazd, wieczne wędrówki, poznawanie nowych osób, dzielenie się z psem jedzeniem. Taki był Majster Bieda i jego świat i wraz z jego śmiercią skończyło się to wszystko.
W kolejnym tekście piosenki pt. "Upić się warto", napisanym przez Mariana Hemara, podmiot liryczny znajduje się w stanie głębokiej chandry z powodu rozstania z dziewczyną. Początkowo uważa, że w życiu nic nie jest warto robić, ale później dochodzi do wniosku, że jest jedna rzecz godna uwagi, czyli w dobrym towarzystwie się upić. Pijaństwo jest potraktowane tutaj jako anty vanitas, gdyż ukazuje szczęście, doskonały cel i istotę życia.
W tekście piosenki Kuby Sienkiewicza pt. "Dzieci wybiegły" jest pokazany świat, który został postawiony do góry nogami. Młodzież, która ma być nadzieją na lepszą przyszłość narodu, zajmuje się piciem, paleniem i łobuzowaniem. Potrzeba nam mądrych myślących i wykształconych ludzi, którzy będą tworzyć naszą przyszłość. Na nic lata kultury i nauki jeśli nie ma komu ich przekazywać.
Sumując to wszystko człowieka najbardziej dotyka jego własne przemijanie, tłumaczyć to można chociażby ilością ksiąg, które napisano o losie człowieka i sensie lub bezsensie życia.
Podane teksty świadczą o kruchości wszystkiego wokół co nas otacza. Wszystko odejdzie w zapomnienie, jedyne co nie odejdzie, nie ulegnie przemianie to natura i vanitas. I tym dość nieoptymistycznym akcentem, kończę swoją pracę.
wtorek, 5 lipca 2011
Nowy blog
Nowy blog? a czemu tak? Vanitas się ulepsza, blog też się ulepsza.
Przeszłość? to co było nie istnieje, ważne jest tu i teraz.
Żyję w nowym świecie, kiedyś byłam... nie ważne teraz mam swoją rodzinę, dziecko, męża i 23 lata.
Przeszłość? to co było nie istnieje, ważne jest tu i teraz.
Żyję w nowym świecie, kiedyś byłam... nie ważne teraz mam swoją rodzinę, dziecko, męża i 23 lata.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

