czwartek, 1 września 2011

Życie ze schizofrenią

nie... ja nie mam schizofrenii, nigdy jej nie miałam i pewnie mieć nie będę. Jednak schizofrenia zawładneła moim życie i stałam się jej ofiarą.

ja jestem żoną chorego na schizofrenie. Mimo, że do tej pory od kiedy się znamy Pani Psychoza nie zastukała Nam do drzwi i nie zrobiła chaosu. Ja po cichu wierzę, że ona już umarła i nie będzie nawiedzać już nigdy Naszej rodziny. Tak więc nie poznałam jej smaku i nie mam pojęcia jak mąż może się zachowywać pod jej wpływem, mimo, że mi bardzo często o tym opowiada, to jednak nigdy nie widziałam męża w takim stanie, innych tak np na ulicy, nie jego.

Mimo, że Nasze drzwi są zamknięte przed Panią P, to jednak nie żyje Nam się normalnie, męża dopadają leki przed wyjściem z domu czasami, przed pracą itp. Dla mnie jako żona osoby zaatakowanej przez schizofrenię, też w tym uczestniczę. Michała chorobliwa zazdrość daje o sobie znać chyba każdego dnia. Stale są napięcia między Nami, ostatnio już coraz większe bo ja mam już tego dosyć, tej chorej zazdrości, mnie też to męczy. Mąż jest pewny, że ja się stale spoglądam na jakiś młodych mężczyzn, gdzieś na ulicy. Ok, kilka razy mi się tak zdarzyło mąż o tym wie i już tak nie robię, jestem mu bezgranicznie wierna, dlaczego więc mi nie ufa???!!!!!! Dochodzi do tego, że jadąc autobusem wybieram specjalnie tylko te miejsca siedzące gdzie nie ma żadnych młodych facetów, czasem np nogi mnie bolą to usiądę w takim miejscu, ale dlatego, że mnie nogi bolą a nie, żeby się patrzeć na kogoś!!!!

Może jestem bi, czy to znaczy, że nie wolno mi nawiązywać kontaków z dziewczynami? jakoś o dziewczyny nie jest zazdrosny...

Wczoraj mieliśmy taką sytuację. Wracaliśmy do domu z Warszawy i jechaliśmy pociągiem, jak tylko weszliśmy poszłam szukać miejsca siedzącego dla Nas w przedziale, szukałam takich miejsc gdzie przedział nie jest zatłoczony i nie siedzą żadne zgredy tylko młodzi ludzie, a najlepiej jak młodzi ludzie z dzieckiem, bo wtedy jest ciekawie, małe dzieci potrafią rozbawić każdego, coś się dzieje i szybciej mija czas w podróży. Jednak oczywiście między Nami było strasznie wielkie napięcie, on wybrał akurat ten przedział ze zgredami, normalnie czułam się jak w trupialni wśród samych starców.

Podobnie było w Warszawie jak się spotkaliśmy z naszym wspólnym kolegą. Michał był strasznie zazdrosny bo stałam bliżej tego kolegi niż jego. A przecież ten znajomy był świadkiem na Naszym ślubie!!!! Naprawdę nie wiem co mam robić, czuję się bezradna, najgorsze, że nie mam się komu zwierzyć bo nikt nie ma podobnej sytuacji więc mnie nie zrozumie, najlepiej jakbym chodziła na jakąś terapie dla rodzin osób ze schizofrenią, wtedy nie czułabym się taka bezradna i wiedziałabym jak reagować mam. Przecież nie krzyknę na męża bo boję się, że się przez to dużo gorzej poczuje i będzie miał psychozę, a tego ja nie chcę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! więc tłumię te wszystkie negatywne emocję w sobie, byle tylko mu nie zaszkodzić, sama się leczę psychiatrycznie na depresję, więc ciężko mi z tym wszystkim. Kocham nieśmiertelnie go i chciałabym by takiej chorej zazdrości nie odczuwał. Wychodzimy gdzieś na spacer i to normalne, że się tak niechcący spojrzę na kogoś czy to na jakieś dziecko czy to na jakiegoś chłopaka, starca czy dziewczynę, nie jest sposobem nie spoglądanie na spacerze na ludzi, których jest wszędzie w koło, więc jest zaraz napięcie, że się spoglądałam na kogoś. Jest jedyne rozwiązanie, żebym nie dostrzegała nic wokół, po prostu żeby mi ktoś oczy wydłubał....

 Jeszcze jest jedna sprawa. My jesteśmy z daleka od wszelkich nałogów, dla męża i dziecka przestałam palić, już od bardzo dawna nie upijam się, ale od czasu do czasu mogłabym wypić sobie jedną butelkę Karmi, to ma przecież 0,1 procenta!!!!!!!!!!!!!!!!!, to to już przesada, teraz właśnie jest napięcie między Nami, że chcę sobie Karmi kupić, przecież to jest sprzedawane nawet dzieciom!!!, czy było kiedyś napięcie bo zjadłam rogalika 7days, który zawierał śladowe ilości alkoholu...

Michał też sprawdza mi smsy czy mejle...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz